Skandynawski pokój dziecięcy. Brzmi poważnie, co? A tak naprawdę chodzi o coś banalnie prostego – żeby było spokojnie, ciepło i żeby dzieciak chciał tam...
Pokój dziecka w stylu skandynawskim: tapety w roli głównej
Skandynawski pokój dziecięcy. Brzmi poważnie, co? A tak naprawdę chodzi o coś banalnie prostego - żeby było spokojnie, ciepło i żeby dzieciak chciał tam spać, a nie uciekać do waszej sypialni o trzeciej w nocy.
Problem w tym, że większość poradników każe ci kupić białe meble, wrzucić tam jeden koszyk z trawy morskiej i nazwać to „hygge". Tymczasem prawdziwy skandynawski pokój dziecięcy potrzebuje czegoś na ścianach. Czegoś, co nada charakter całemu wnętrzu bez konieczności wieszania trzydziestu obrazków, plakatów i girland (bo i tak spadną, uwierz mi).
Tapeta. Jedna dobra tapeta robi więcej niż cały Pinterest.
Leśne zwierzaki i wieloryby w chmurach
Zacznę od tego, co działa najlepiej w pokojach maluchów - motywy z natury w stonowanych kolorach. Zero agresji, zero neonów, zero postaci z bajek, które za dwa lata wyjdą z mody.
Tapeta Zwierzęta w lesie to jest taki cichy hit. Pastelowe jelenie, lis, sowa, zajączek, jeż - stado sympatycznych stworzeń między zimowymi drzewami. Nic tu nie krzyczy. Dziecko patrzy, pokazuje palcem, mówi „o, lisek!", wymyśla historię, zasypia. Rano wstaje i znowu szuka tego jeża. Kolorystyka stonowana do bólu, ale właśnie o to chodzi - pokój ma być przytulny, nie psychodeliczny.
Z kolei Tapeta Bajkowy świat to zupełnie inna bajka (dosłownie). Wieloryby w pastelowych chmurach, wielki księżyc, zamki gdzieś w tle. Odcienie błękitu i szarości, które działają kojąco – sprawdzone w żłobkach, pokojach niemowlaków i kącikach do czytania. Nie czarujmy się, każdy rodzic szuka sposobu, żeby dziecko się wreszcie wyciszyło przed snem. Tapeta z wielorybami nie zastąpi kołysanki, ale klimat buduje lepiej niż lampka nocna za stówę.
Balony, które powiększają pokój
Małe mieszkanie? Ciasny pokoik? Znam to. I tu wchodzi Tapeta Balony w chmurach, która – oprócz tego, że wygląda jak akwarelowa ilustracja z dobrej książeczki - ma jedną konkretną zaletę: optycznie powiększa przestrzeń. Mgła między szczytami gór, pasiaste balony z gondolami, lecące ptaki. Szarości i beże, które pasują do dosłownie wszystkiego - drewnianego łóżeczka, lnianej pościeli, tego pluszaka, którego dziecko nie wypuści z rąk.

Styl? Skandynawski do szpiku kości. Akwarelowa faktura, neutralne tony, zero przesytu. Kleisz na ścianie i nagle pokoik na dziesięć metrów wygląda jak z katalogu (ale takiego fajnego, nie takiego sztywnego).
Mapa na ścianie, czyli nauka bez przymuszania
Są dzieci, które pytają o wszystko. „A co to?", „A gdzie mieszka kangur?", „A dlaczego ocean jest taki duży?". Jeśli macie takiego małego odkrywcę - tapeta z mapą to strzał w dziesiątkę.
Tapeta Mapa świata w kolorach beżu wygląda jak bajkowy atlas. Kontynenty, zwierzęta z różnych regionów, samoloty, balony. Dziecko pokazuje Afrykę i mówi, że tam jest lew. Za miesiąc potrafi wymienić trzy kontynenty. Babcia nie dowierza. A ty tylko okleiłeś ścianę.
Jest też wersja chłodniejsza - Tapeta Mapa świata ze zwierzętami i samolotami. Akwarelowa, w szarościach, z ręcznymi napisami oceanów i vintage'owymi dwupłatowcami. Trochę bardziej „dorosła" w wyrazie, co sprawia, że niektórzy rodzice wieszają ją u siebie w gabinecie i udają, że to dla dziecka. Nikt ich nie ocenia.
Tapeta kontra farba - krótko
Farba daje ci kolor. Tapeta daje ci świat. W pokoju dziecka ta różnica jest ogromna, bo maluch nie patrzy na ścianę i myśli „o, ładny odcień szałwii" - maluch patrzy i widzi las, wieloryby, balony, całą mapę. A dobra fototapeta na flizelinowej bazie montuje się szybciej, niż myślisz, i jak dzieciak z niej wyrośnie (a wyrośnie, daj mu ze trzy lata), po prostu zmieniasz na następną.
Skandynawski styl jest tu wdzięczny. Stonowane tapety pasują do jasnych mebli i naturalnych materiałów. Nie musisz być projektantem wnętrz. Wybierasz jedną ścianę, przyklejasz tapetę, reszta się układa sama.



